FAQ

Edukację klasyczną rozumiemy jako model edukacyjny, który kształtował się już w grecko-rzymskiej starożytności, następnie został przejęty „przez uczonych chrześcijańskich u jej schyłku, a swoją dojrzałą formę zawdzięcza średniowiecznej epoce uniwersytetów” (ze szkolnej Ratio studiorum).

Model ten, najkrócej mówiąc, streszcza się w haśle „sztuk wyzwolonych”, a więc sztuk, które należą do kształcenia ludzi wolnych i wolnymi czynią. Zalicza się do nich dwie „ścieżki”:
- trivium: gramatyka, retoryka, dialektyka;
- quadrivium: arytmetyka, geometria, muzyka, astronomia.

„Nawiązując do tradycji sztuk wyzwolonych, korzystamy więc zarówno z dziedzictwa uczonych starożytnych, którzy przyczynili się do rozwoju sztuk, jak i dydaktyków średniowiecznych, którzy uporządkowali sztuki w spójną metodę kształcenia, jak również z namysłu późniejszych teoretyków, o ile rozwijali tę metodę zgodnie z jej klasycznym duchem” (Ratio studiorum).

Dążymy do tego, by nauczanie wszystkich przedmiotów opierało się na mądrości edukacji klasycznej, włączamy jednak do naszego curriculum pojedyncze godziny sztuk z zakresu trivium, jako niezbędne uzupełnienie dla przedmiotów nauczanych we współczesnej szkole opartej raczej o zasady oświecenia i pozytywizmu.

W innych szkołach nie spotyka się również tradycyjnej Mszy świętej ani tradycyjnej katechezy. W tym sensie możemy mówić o „eksperymencie edukacji klasycznej” tak samo jak mówilibyśmy o „eksperymencie Tradycji” w naszej szkole. Istnienie różnicy nie świadczy bowiem jeszcze o eksperymentowaniu.

Słowo „eksperyment” wywodzi się od łacińskiego experimentum oznaczającego „doświadczenie” jako coś czego się doświadcza lub jako wiedzę, którą się zdobywa z czasem. W tym sensie możemy powiedzieć, że wprowadzając do szkolnego curriculum przedmioty klasyczne nie tyle przeprowadzamy eksperyment, co korzystamy z wielowiekowego doświadczenia.

Nie chodzi tu wyłącznie o jakąś nieokreśloną ideę „tradycji klasycznej”, lecz raczej o konkretne i praktyczne doświadczenie we wracaniu do metod klasycznej edukacji w nauczaniu, które już od ponad półwiecza na Zachodzie (zwłaszcza w USA) stanowi podstawę katolickiej edukacji wielu szkół wszystkich szczebli (w tym edukacji domowej), w tym szkół Bractwa. Nasza praca polega tu więc w dużej mierze raczej na adaptowaniu tego, co zostało już sprawdzone i przemyślane przez innych, do polskich warunków edukacji, niż do wymyślania nowych modeli dydaktycznych.

Z zaciekawieniem obserwujemy ponadto zjawiska powrotu do klasycznych metod dydaktycznych w środowiskach i centrach nie związanych bezpośrednio z ideą edukacji klasycznej. Można na przykład usłyszeć o badaniach potwierdzających, że nauka przedmiotów filozoficznych ułatwia uczniom uczenie się w ogóle ucząc myślenia logicznego, kontekstualnego i przyczynowego. W nowej podstawie programowej do języka polskiego spotykamy z kolei wiele odniesień do retoryki i postulaty powrotu do używania tej sztuki na lekcjach. W tym kontekście możemy mówić nie tylko o pionierskości naszej pracy, lecz również o dużym kapitale innowacyjnym, z którego, być może, będą czerpać w przyszłości inni.

Jeżeli pod pojęciem „akademickości” rozumie się prowadzenie wykładów lub wymaganie od uczniów samodzielnego opracowywania lektur i zdobywania wiedzy bez pomocy nauczyciela, to zdecydowanie należy stwierdzić, że takie praktyki nie mają miejsca w naszej szkole.

Nie znaczy to jednak, że nauka przedmiotów klasycznych niczym nie różni się  od innych przedmiotów. Wynika to z samej ich natury. Skoro bowiem mówimy o „sztukach”, podczas lekcji gramatyki, dialektyki lub retoryki chodzi przede  wszystkim o to, by uczniowie zdobywali określone umiejętności, a nie wyłącznie informacje. Innymi słowy lekcje przedmiotów klasycznych polegają na przekazywaniu uczniom narzędzi samodzielnego  myślenia i zdobywania wiedzy. Materiałem, na którym pracujemy są zazwyczaj klasyczne pozycje literatury europejskiej i katolickiej komentowane i tłumaczone przez nauczyciela. Od  uczniów wymaga się prowadzenia notatek i zachowywania materiałów lekcyjnych na później, co powinno uczyć ich, że pierwszymi osobami, którym komunikują oni zdobytą wiedzą  są oni sami oraz chronić przed bezmyślnym i automatycznym powtarzaniem gotowych sformułowań z podręcznika lub — co jeszcze częściej ma dziś miejsce  — „z Internetu”. Wymagania te są oczywiście stopniowane w zależności od wieku
ucznia i jego zdolności. W szkole podstawowej lektury przerabiane są dużo wolniej i dokładniej, a od uczniów wymaga się praktycznie wyłącznie pracy naśladowczej. W liceum oczekuje się już większej samodzielności i twórczej pracy w zakresie ćwiczeń.

Jednocześnie zauważamy niepokojące zjawisko wśród niektórych uczniów, a nawet wśród rodziców, którzy chcieliby traktować naszą szkołę tak, jakby była ona uniwersytetem: uważają bowiem, że uczeń może dowolnie wybierać sobie przedmioty, w których uczestniczy i nie chodzić na „zajęcia”, które go w danym momencie nie interesują. Podkreślamy więc, że dla tak rozumianego „akademizmu” również nie ma miejsca w naszej szkole.

Przedmioty klasyczne ani nie zajęły miejsca innych przedmiotów w naszej szkole, ani nie zdominowały czasowo planów lekcji naszych uczniów.

Należy jednak wyraźnie podkreślić, że nie ma sprzeczności między postępowaniem w zdolnościach sztuk wyzwolonych a wynikami z innych przedmiotów. Edukację klasyczną traktujemy raczej jako uprzywilejowane narzędzie, które ułatwia samodzielną naukę i przyswajanie wiedzy. Lekcje klasyczne mają więc przede wszystkim charakter praktyczny: nie polegają na przyswajaniu wielkiej ilości informacji, lecz opierają się na ćwiczeniach (dlatego przedmioty te nie obciążają uczniów w samym procesie uczenia się — czas poświęcony na naukę tych przedmiotów to przede wszystkim czas na wykonywanie ćwiczeń).

Ponadto każdy z przedmiotów klasycznych stanowi wsparcie i uzupełnienie dla wykładu przedmiotów „MENowskich” odciążając nauczycieli tych przedmiotów i ułatwiając w ten sposób realizację założonych programów. Gramatyka uczy wykorzystywać poznawane teoretycznie na lekcjach języka polskiego struktury składniowe lub semantyczne przy lekturze i interpretacji tekstu; retoryka uczy komponować wypowiedzi oraz analizować teksty jako skomponowane w konkretnym celu dla konkretnego odbiorcy; dialektyka daje narzędzia pozwalające zrozumieć strukturę wiedzy i drogi dochodzenia do niej, co ułatwia proces porządkowania nauki na każdym etapie; filozofia z kolei dostarcza całościowego oglądu idei i poglądów wyznaczających różnice między epokami i kulturami.

Ujmując rzecz odwrotnie trudno jest dostrzec jakikolwiek związek między brakiem przedmiotów klasycznych a polepszeniem wyników w nauce: wyeliminowanie przedmiotów klasycznych nie sprawia, że uczniowie zaczynają mieć lepsze oceny z innych przedmiotów.

Mimo to, zdając sobie sprawę z nowości, jaką jest obecność klasycznej edukacji w kontekście polskiej szkoły, postanowiliśmy  jeszcze bardziej uprościć nasze plany lekcyjne tak, aby również z psychologicznego punktu widzenia „obciążenie” nowymi przedmiotami było mniejsze. Postanowiliśmy więc, aby w ciągu roku szkolnego uczniowie mieli do czynienia z tylko jednym lekcyjnym blokiem  klasycznym w ciągu tygodnia. W szkole podstawowej zachowujemy odrębne nazwy przedmiotów (gramatyka/retoryka), natomiast w liceum zajęcia klasyczne będą odbywały się pod hasłem trivium/filozofia. Znaczy to, że uczniowie będą oceniani z jednego przedmiotu (a  nie z trzech, jak dotychczas) w ramach którego będą zdobywali wiadomości z dialektyki, retoryki i filozofii. Filozofia sama nie jest już tak wielką nowością (są szkoły, które wprowadzają ten przedmiot do swoich planów), a  połączenie sztuk z filozofią wydaje się jak najbardziej uzasadnione, również ze względów historycznych (w średniowieczu filozofii uczono właśnie w ramach artes liberales).

Mówiąc najprościej — nie znamy innej kultury klasycznej niż ta, którą oczyściła i przekazała nam kultura chrześcijańska. Dlatego należało by raczej zapytać, czy może istnieć kultura klasyczna, która oddala się od katolicyzmu?

Rozumiemy jednak, że w niektórych umysłach niepokój rodzić może fakt, że uczniowie korzystają podczas lekcji z lektur napisanych przez pogan (Homer, Hezjod, Arystoteles, Herodot czy Cyceron).

Przypominamy więc, że na modelu sztuk wyzwolonych, który czerpał z bogactwa literatury antycznej uczyli się św. Paweł Apostoł, św. Augustyn i św. Bazyli Wielki oraz inni Ojcowie łacińscy i greccy; kształtowali się św. Albert Wielki i św. Tomasz z Akwinu; również wielcy Doktorzy i święci nowożytności — jak św. Jan od Krzyża czy św. Ignacy z Loyoli chodzili do szkół, których edukacja opierała się na sztukach wyzwolonych. Jeszcze w XIX w., dla Leona XIII „sztuki wyzwolone” były synonimem edukacji w ogóle, a sam Papież pisał tak o dziele edukacji:

Społeczność rodzinna, a także państwowa, która z powodu przewrotnych opinii znalazła się w stanie jakże wielkiego kryzysu, żyłaby o wiele bezpieczniej i spokojniej, gdyby w akademiach i szkołach była wykładana zdrowsza nauka i zgodniejsza z nauczaniem Kościoła, jaką zawierają dzieła Tomasza z Akwinu. (Aeterni patris)

Właśnie świętego Tomasza z Akwinu nasza szkoła obrała sobie za Patrona i przewodnika po świecie nauki, a uczniowie nasi codziennie, podczas porannej modlitwy, zwracają się do Doktora Anielskiego z prośbą, by dobrze zrozumieć to, czego nauczał, a naśladując go, „mogli mieć udział zarówno w jego nauce, jak świętości”. Hipokryzją byłoby codzienne wypowiadanie tych słów, gdyby uczniowie szkół św. Tomasza z Akwinu nie mieli okazji, żeby spotkać się z nauczaniem swojego patrona, a nikt nie pokazywałby im, jak mogą go naśladować podczas własnej nauki.

Co więcej, skoro najważniejsze dla chrześcijaństwa teksty pisane były przez autorów, wykształconych na modelu klasycznym, jasne jest, że były pisane według zasad retorycznej perswazji i dialektycznej argumentacji. Przybliżając naszym uczniom retorykę i dialektykę ułatwiamy im kontakt z kulturą katolicką. Tym samym — udostępniając ucząc uzasadniania i krytycznego, samodzielnego myślenia (dialektyka) oraz sposobów przekonywania (retoryka) — realizujemy katolicką misję szkoły, która powinna usprawniać swoich uczniów do „obrony wobec każdego, kto domaga się od nas uzasadnienia tej nadziei, która w nas jest” (1 P 3,15) oraz „do udzielenia napomnień oraz przekonywania opornych” (Tm 1,19).